Wtorek, 28 listopada, 2017, 10:55 Polityka
Ukraiński tłumacz i dziennikarz: Polscy urzędnicy stosują wobec Ukrainy dziwne kryteria europejskości

Ukraiński tłumacz, dziennikarz, historyj Andrij Pawłyszyn skomentował niedawną wypowiedź szefa Kancelarii Prezydenta RP Krzysztofa Szczerskiego.

W przeddzień spotkania prezydentów Dudy i Poroszenki, pojawił się taki oto ciekawy tekst - wypowiedź szefa Kancelarii Prezydenta RP Krzysztofa Szczerskiego dla jednego z polskich wydań: "Tylko w przypadku krajów naszego regionu, relacje z Kijowem nie są funkcją relacji z Moskwą. Obawiam się, że jeśli dojdzie do sytuacji, w której Europa będzie zmuszona wybierać między Ukrainą a Rosją, to inne stolice, na które liczy dziś Kijów, wybiorą Moskwę. Wtedy ukraińskie władze zwrócą się do państw regionu o pomoc, jak było w przypadku pierwszego i drugiego Majdanu. Ale wówczas z Polski mogą już tak ochoczo nie jechać tam autobusy ze wsparciem".

Jak słusznie zauważył kolega historyk: "Kto mądry zabroni?".

Kto by mi (mu?) wyjaśnił, po co Kuczmie i Janukowyczowi (dwukrotnie) prosić Warszawę o autobusy z pomocą? Jeśli chodzi o vip-mediatorów, to jakby latają samolotami.

Jednak najbardziej poruszające zakończenie tego wywiadu: Warszawa gotowa zmienić gniew na łaskę i uznać ukraińską perspektywę za europejską, jeżeli Kijów da zgodę na dowolne ekshumacje na terenie Ukrainy, zwolni ze stanowisk Wjatrowycza i Szeremeta i potępi "banderyzm". Dziwne w Polsce kryteria europejskości" - napisał dziennikarz na blogu na ZIK.

* Jeśli znajdziesz błąd w wiadomości, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter.
реклама
więcej nowości
2017-12-14 08:05:11